Reklama
Region: Kwaśny liderem, Janik odpuszcza
WYDARZENIA - Region Tarnowski
piątek, 08 lipca 2011 00:36

Lewica prawie gotowa na wybory parlamentarne, które mają się odbyć prawdopodobnie 9 października. Jak powiedział nam szef Sojuszu Lewicy Demokratycznej Grzegorz Napieralski, liderem w okręgu tarnowskim będzie Jakub Kwaśny. Na liście nie znajdzie się natomiast były minister spraw wewnętrznych i administracji Krzysztof Janik, który postanowił odpocząć od wielkiej polityki i zająć się pracą naukową. Trwają ostatnie ustalenia w sprawie wyłonienia kandydata do Senatu. Nieoficjalnie mówi się, że będzie to osoba związana z Tarnowem, pracująca na jednej z wyższych uczelni Krakowa.

- Kto „jedynką” w Tarnowie? Kuba Kwaśny, mam nadzieję – bez namysłu odpowiada złapany na korytarzu sejmowym Grzegorz Napieralski. – Dla mnie postawa Kuby Kwaśnego jako działacza lewicy i kandydata na prezydenta Tarnowa jest bardzo pozytywna. Na razie Jakub Kwaśny zbiera rekomendacje w poszczególnych strukturach partyjnych i pracuje nad składem listy. - Jesteśmy już po pięciu spotkaniach okręgowych. Lista w zasadzie jest gotowa. I po raz pierwszy, odkąd ja pamiętam, a jestem w SLD od dziesięciu lat, mamy nadmiar kandydatów. Jest dużo chętnych, którzy chcą popracować, powalczyć o mandat w naszym okręgu wyborczym – mówi Jakub Kwaśny. – To nie tylko osoby związane z Sojuszem, ale także osoby z zewnątrz – dodaje.

Na liście powinni się znaleźć między innymi Iwona Tworzydło z Królówki koło Nowego Wiśnicza, radny powiatowy Eugeniusz Konieczny, reżyserka i aktorka tarnowskiego teatru Anna Nowicka, lekarz Jerzy Woźniak z Zakliczyna, samorządowiec Tomasz Początek z Dąbrowy Tarnowskiej. Zaskoczeniem może być nieobecność na liście jednego z najbardziej rozpoznawalnych polityków lewicy ostatnich lat Krzysztofa Janika. Nieoficjalnie mówi się o konflikcie byłego szefa MSWiA z liderem partii. Grzegorz Napieralski odrzuca jednak te opinie, podkreślając, że to nie on decyduje o kształcie list w regionach.

- Ja nie układam na razie list wyborczych. Na razie przychodzą propozycje, jaki będzie ostateczny kształt list, o tym zadecyduje zarząd krajowy SLD. Ja nikogo nie zapraszam na listy, więc nie zapraszałem też Krzysztofa Janika. Potraktowałem osobno dwóch premierów, na takiej zasadzie, jak traktuję koalicjantów. Wszystko w rękach rekomendacji wojewódzkich i zarządu krajowego – podkreśla Napieralski. Sam Krzysztof Janik ze stoickim spokojem podchodzi do kwestii swojej absencji na listach.

- Mam ogrom pracy. Wykładam na uczelniach, doradzam kilku moim kolegom na lewicy, współpracuję z prezydentem Komorowskim w kwestiach związanych z bezpieczeństwem kraju, mam rozgrzebaną habilitację. Na razie daję sobie spokój z wyborami. Poza tym przypuszczam, że najbliższa kadencja sejmu będzie skrócona, więc niewykluczone, że za dwa lata może wystartuję – obiecuje. Póki co, lewica liczy na uzyskanie mandatu poselskiego, którym nie może cieszyć się już od sześciu lat.

Łukasz Winczura


Komentarze (0)

Napisz Komentarz

mniejsze | większe

busy
 

pr092020

bs2020a

arteon

Ostatnie komentarze

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz dla indywidualnych potrzeb użytkowników zgodnie z Polityką Cookies. Możesz je wyłączyć/zmienić w ustawieniach przeglądarki. .