Gmina Borzęcin: Projekt 'Czas na Aktywność'
WYDARZENIA - Borzęcin
piątek, 03 stycznia 2014 20:06

gopsdyrkwasniakRozmowa z Anną Kwaśniak, koordynatorką projektu, dyrektorem Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Borzęcinie. 

 

 

To już ostatnie dni pierwszego etapu rozłożonego na lata 2013-2014 projektu „Czas na aktywność w gminie Borzęcin”, który realizowany jest przez miejscowy Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej. Udało się wykonać założone cele?
- Zdecydowanie tak! Zarówno biorąc pod uwagę ilość przeprowadzonych zajęć dla ponad 20 uczestników, jak i uwzględniając fakt, że trzy osoby biorące udział w projekcie znalazły zatrudnienie. To najbardziej wymierny efekt, ale przecież nie jedyny. Uczestnicy bezpłatnych zajęć zdobywają umiejętności, dzięki którym łatwiej im żyć i w końcu zdobyć upragnioną pracę. Na pewno udział w prowadzonych zajęciach nie był czasem straconym.
 
 
Nie brakuje chętnych do udziału w systematycznych warsztatach, treningach, kursach?

- Nie. Borzęciński GOPS realizuje program już od sześciu lat i nigdy nie mieliśmy problemu ze znalezieniem odpowiedniej liczby uczestników. Raczej był kłopot z przyjęciem wszystkich chętnych, dlatego po przeprowadzeniu rekrutacji na początku roku tym razem wyłoniliśmy 23 osoby.  To optymalna liczba, pozwalająca realizować założone cele w sposób najbardziej efektywny. W sumie w pierwszym i drugim etapie zaplanowano ponad 1850 godzin zajęć szkoleniowych.
 
 
Kto może w nich uczestniczyć?
- Uczestnicy projektu to mieszkańcy gminy Borzęcin, zagrożeni  wykluczeniem społecznym, rolnicy, osoby bezrobotne lub nieaktywne zawodowo, ale także będące w wieku aktywności zawodowej, które korzystają ze świadczeń pomocy społecznej. W zajęciach mogły też brać udział osoby, które z uczestnikami projektu zamieszkują we wspólnym gospodarstwie domowym. Od 2008 roku z programu skorzystało ponad 100 osób.
 

Czego mogli się nauczyć beneficjenci programu?
- Zaczęliśmy od zdiagnozowania potrzeb szkoleniowych przyszłych uczestników zajęć i na tej podstawie wybrano takie działania, które uwzględniały indywidualne oczekiwania i  predyspozycje uczestników programu. Były więc z jednej strony warsztaty oraz treningi kompetencji społecznych i rodzinnych, a z drugiej działania z zakresu aktywnej integracji, zarówno społecznej, jak i zawodowej, a także edukacyjnej. Biorący w nich udział zdobywali kwalifikacje i umiejętności, pozwalające im nie tylko powrócić na rynek pracy, ale także umieć w stopniu znaczniejszym niż do tej pory pokonywać napotykane bariery i wywierać wpływ na własne życie. Zajęcia prowadzili trenerzy poszczególnych paneli szkoleniowych, a także psycholog i doradca zawodowy. Ponadto z grupą sześciu rodzin, które zarekomendowali pracownicy socjalni, swoje działania w projekcie realizowali asystenci rodzinni. Ich wysiłki   miały na celu przede wszystkim aktywizację  rodzin marginalizowanych.


Czego konkretnie uczyli się uczestnicy programu?
- Generalnie celem projektu było zorganizowanie edukacji związanej z  uzupełnieniem wykształcenia na poziomie podstawowym, gimnazjalnym lub licealnym, z uwzględnieniem realnych potrzeb uczestników. Ale były to także konkretne kursy i warsztaty zawodowe. Analizując potrzeby rynku pracy, zorganizowaliśmy szkolenia komputerowe oraz kursy z zakresu magazyniera z umiejętnością obsługi kasy fiskalnej, opiekuna osób starszych, a także kurs kosmetyczny z elementami wizażu. Warto też wspomnieć o ciekawych warsztatach savoir vivre’u, w czasie których uczestnicy uczyli się  dobrych manier, znajomości zwyczajów, form towarzyskich i obowiązujących reguł grzecznościowych. Można śmiało powiedzieć, że dla uczestników była to prawdziwa lekcja życia.


Wszystkie zajęcia prowadzone były w Borzęcinie?

- Nie. Podobnie jak w latach ubiegłych zorganizowaliśmy dla beneficjentów wraz z ich najbliższym otoczeniem wyjazd edukacyjno – integracyjny. To sprawdzona forma budowania poprawnych relacji międzyludzkich. Tym razem wybraliśmy Piwniczną, gdzie uczestnicy mieli możliwość połączenia  nauki z wypoczynkiem. Była też okazja do wzajemnego poznania  się, integracji, podzielenia się problemami, trudnościami oraz możliwość wymiany  doświadczeń. Natomiast mówiąc o zajęciach w Borzęcinie, należy wspomnieć o tym, że w czasie zajęć uczestnikom zapewniano skromny catering, a dla najmłodszych organizowano zabawy pod okiem opiekunek dzieci.


Jesteście na półmetku dwuletniego programu…

- Tak, kończymy pierwszy etap, ale już myślimy o tym, co będziemy robić w 2014 roku. Oczywiście planując kolejne działania jesteśmy bogatsi o dotychczasowe doświadczenia. Wykorzystamy je już na początku roku ogłaszając rekrutację i monitorując potrzeby przyszłych beneficjentów. Z pewnością jednak nie zmieni się zasadnicze przesłanie projektu, którego celem jest przygotowanie uczestników organizowanych zajęć do samodzielnego życia na odpowiednio bezpiecznym poziomie. Osiągane dotychczas wyniki utwierdzają nas w przekonaniu, że podejmowane działania są potrzebne i przynoszą wymierny efekt.
Dziękuję za rozmowę.

[pr]

Komentarze (3)

Pseudonim : e 04 styczeń 2014 14:08
By żyło się łatwiej...chyba rodzinie K. nawet baba w GOPS nosi to nazwisko. ehehehe
Pseudonim : sylaba 04 styczeń 2014 14:13
Benia jak by się nazywała Kwaśniak albo Kania też by miała łatwiej. hiehiehie
Pseudonim : magda 04 styczeń 2014 16:55
Wszystkie gopsy mopsy realizują projekty za kase i to jest dla nich najwazniejsze, nikt sie nie przejmuje ludzmi, patrz. przyklad Bernadetty z Borzęcina.

Napisz Komentarz

mniejsze | większe

busy
 

pro092017

Ostatnie komentarze

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz dla indywidualnych potrzeb użytkowników zgodnie z Polityką Cookies. Możesz je wyłączyć/zmienić w ustawieniach przeglądarki. .