My się wideł nie boimy…
WYDARZENIA - Gnojnik
sobota, 13 października 2018 16:26

Pójdziemy tam z widłami – grzmieli do polityków i dziennikarzy mieszkańcy Nowego Sącza, którzy przekonują, iż kilka gmin z powiatu brzeskiego, blokuje budowę nowej drogi: Brzesko – Nowy Sącz. Najbardziej „oberwało” się wójtowi Gnojnika Sławomirowi Paterkowi. – Ja budowy drogi nie blokuję, ale na pewno nie zgodzę się z tymi koncepcjami rządu, które spowodują wyburzenie kilkudziesięciu domów w naszej gminie. Mam wrażenie, że właśnie zdecydowana obrona mieszkańców przed niekorzystnym dla gminy i jej obywateli decyzjami w sprawie budowy „Sądeczanki” sprawiła, że nie jestem kandydatem partii rządzącej na wójta naszej gminy, chociaż wcześniej, dwa razy z rzędu, nim byłem – mówi wójt Paterek.

Trzech wójtów z południa powiatu brzeskiego mówi jednym niemal głosem. – Bez problemu byśmy się dogadali w sprawie wytyczenia drogi krajowej Brzesko – Nowy Sącz. Propozycje przedkładane przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad muszą uwzględniać racje nie tylko mieszkańców Nowego Sącza, ale na równi tych co mieszkają w Iwkowej, Gnojniku czy Czchowie – mówią samorządowcy. – Ja nie jestem hamulcowym, nie ma żadnych działek na sprzedaż pod drogę, ani w tym, ani w innym miejscu, jak sugeruje to nieuczciwie opozycja, ja tylko bronię mieszkańców. I nie poddam się, ja nie skapituluję – mówi wójt Paterek

Część naszych postulatów uwzględniono. Mowa o 16 kilometrowym odcinku, oznaczonym symbolem A. Korytarz B, zaprezentowany przez projektantów drogi Brzesko – Nowy Sącz, jest dla nas całkowicie nie do przyjęcia. Na to naszej zgody nie ma i nie będzie – zapowiada Marek Chudoba, burmistrz Czchowa. - My, co zarzucają nam niektórzy, nie jesteśmy przeciwni budowie, ale musi ona uwzględniać interes mieszkańców naszej gminy – dodaje burmistrz Chudoba. Jego zdaniem urządzenie konferencji prasowej z udziałem polityków PiS z Nowego Sącza to hucpa. Można odnieść wrażenie, że osoby związane z partią w naszym regionie, które tak ochoczo fotografują się z politykami, nie zamierzają bronić nas przed zakusami, by wytyczyć drogę pod dyktando Nowego Sącza – mówi burmistrz Chudoba.  – Samorząd naszej gminy wychodzi z założenia, że budowa nowej drogi, zwanej popularnie „Sądeczanką” jest wymogiem czasu. Koncepcja budowy drogi, która będzie przebiegała przez Iwkową, jest szansą na rozwój gospodarczy. Nasz region jest atrakcyjny pod względem turystycznym. Do tej koncepcji mamy tylko jedną uwagę – chcemy by w projekcie uwzględniono skrzyżowanie z drogą powiatową (Tymowa – Iwkowa ). Mowa o takim rozwiązaniu komunikacyjnym przy restauracji ZIBI – mówi naszej redakcji Bogusław Kamiński, wójt gminy Iwkowa. Do tej pory Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad przedstawiła ponad 20 koncepcji przebiegu nowej jezdni. Wszystkie te propozycje zostały jednak odrzucone przez lokalne samorządy.

Jak mówi wójt Bogusław Kamiński projekt przebiegu nowej trasy musi uwzględniać oczekiwana mieszkańców. Propozycje przedstawione przez gminę Iwkowa prowadzą jezdnię przez teren nie zabudowany w efekcie koszt budowy nowej drogi Brzesko – Nowy Sącz, będzie znacznie mniejszy. Państwo zaoszczędzi bowiem na wypłacie wielomilionowych odszkodowań za wyburzone domy czy budynki gospodarcze. Nowa Sądeczanka ma powstać do roku 2030. Koszt jej budowy oszacowano na blisko 2 miliardy złotych. Dodajmy, że sama potrzeba budowy drogi jest społecznie akceptowalna, ale już poprzednie koncepcje jej przebiegu, zostały powszechnie skrytykowane. Czy zatem w ciągu kilku, najdalej kilkunastu lat, zostanie wybudowana nowa droga Brzesko – Nowy Sącz? Zdaniem dyrektora krakowskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad jest to jedno z priorytetowych zamierzeń resortu drogownictwa. – My nie jesteśmy przeciwni budowie, ale musi ona uwzględniać interes mieszkańców – dodaje wójt Kamiński. Pracownicy GDDKiA przyznają, że teren, na którym planowana jest inwestycja, jest bardzo  trudny z punku widzenia geologii i topografii. Ich zdaniem możliwości przebiegu drogi są zatem bardzo, ale to bardzo ograniczone. Odrzucają jednak celowe działanie, którego efektem miałoby być zarzucenie projektu w kąt.   Rozwiązanie, zaproponowane przez gminę, nie ingeruje w tereny zabudowane. Istnieje taka możliwość poprowadzenia szlaku, żeby nie powodował stref konfliktogennych. To się naprawdę da zrobić – przekonuje wójt Kamiński. Burmistrz Chudoba ma swoje zdanie na ten temat. – Tej drogi nie będzie, winą obciąża nas, że to myśmy blokowali. Dla mnie, podobnie jak dla moich kolegów wójtów, najważniejsze jest dobro naszych mieszkańców, nie damy się wciągnąć w polityczne „gierki” – podkreśla.

(mir)


Komentarze (1)

Pseudonim : GajowyGugała 23 październik 2018 13:17
Z artykułu wynika że:
1. Pan Paterek broni domy gnojniczan przed wyburzeniem - rozumiem
2. Pan Kamiński podobnie - tyczy trasę poza zabudowaniami - rozumiem
3. Pan Chudoba generalnie zgadza się z projektem drogi pod warunkiem że zostanie wykonany także zjazd wprost do restauracji Zibi - co za kuriozalny argument. W imię interesu jednej lub kilku osób związanych z restauracją cały projekt drogi ma być wstrzymywany, dogi która ma służyć milionom obywateli? Co za małostkowe myślenie, z takim podejściem to nigdy nie dojdziecie do porozumienia! A z tej niby atrakcyjnej turystycznie krainy zostanie tylko wiocha przykryta chmurą smogu z tysięcy samochodów stojących w korkach co weekend.
Swoją drogą pytanie nasuwa się samo, czyżby Pan wójt Czchowa lub jego bliscy byli właścicielami Zibi?
Gratuluje krótkowzroczności!

Napisz Komentarz

mniejsze | większe

busy
 

Ostatnie komentarze

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz dla indywidualnych potrzeb użytkowników zgodnie z Polityką Cookies. Możesz je wyłączyć/zmienić w ustawieniach przeglądarki. .