Reklama
Zygmunt Szych nie żyje
WYDARZENIA - Region Tarnowski
wtorek, 16 marca 2021 20:30

Trudno pozbierać myśli! Zygmunt Szych, nestor tarnowskiego dziennikarstwa nie żyje. Zmarł w szpitalu. Miał 70 lat. Od kilku lat był na emeryturze, ale tylko tej Zusowskiej, bo pióra nie wypuścił z dłoni praktycznie do samego końca. Pióra, z którym nie tylko nie rozstawał się przez blisko pół wieku, pióra które w Tarnowie nie miało sobie równych. Do szpitala trafił nie dawno, rokowania były dobre, miał niebawem go upuścić, ale Opatrzność Boża najwyraźniej miała jednak inne plany wobec niego…

Pochodził z Zagłębia Dąbrowskiego. Ukończył filologię francuską, ale od młodości, ciągnęło Go do pióra. Pióra, którym władał po mistrzowsku. Był wspaniałym reportażystą i felietonistą. Wiele jego reportaży zostało nagrodzonych. Zbierał laury nie tylko w kraju, ale także poza Polską. Do dzisiaj, niektóre jego reportaże czytają studenci dziennikarstwa. Był związany zawodowo z Dziennikiem Polskim, Gazetą Krakowską, Temi, Tarnowskim Echem. Publikował też w Tarnów.In, na portalach, udzielał się w mediach społecznościowych. Często okupował łamy Tygodnika „Angora”, który przedrukował wiele jego dzieł. Dzieł – nie boje się wielkich słów, bo reportażystą Zygmunt był przednim. W połowie lat 70. Pojawił się w Tarnowie. Dał się poznać także jako propagator piękna Grodu Sanguszków. Był autorem sloganu Tarnów najcieplejsze miasto w Polsce czy pomysłodawcą wybudowania pomnika największego grzyba znalezionego w Polsce, w lasach koło Tuchowa. W tym miejscu, przez lata, stała makieta „szmaciaka gałęzistego”. Swoim dziennikarstwem zaszedł za skórę nie jednemu. Kiedy jako młody adept stawiałem pierwsze kroki w zawodzie, powtarzał mi często: to ciężki kawałek chleba. Z roku na rok lista osób, która Cię nie lubi, będzie rosła. Masz w tej sytuacji tylko trzy rozwiązania: albo strzelić sobie w głowę, albo odejść z zawodu, albo mieć to w…

Zygmunta poznałem pod koniec lat 80. Bywał wtedy częstym gościem w moim domu rodzinnym. Przez lata przyjaźnił się bowiem z moim starszym bratem. Mieszczuch z urodzenia i wychowania, zachwycał się wsią. Zachwycał jak dziecko pierwszym śniegiem, pierwszą grzechotką czy pluszakiem. Interesowało Go dosłownie wszystko. Pamiętam, jak uczestniczyliśmy w porodzie małego cielaka, innym razem postanowił spróbować swoich sił przy rozrzucaniu obornika na polu. Podobały się mu prace przy sianokosach, młocka (młocarnią) czy orka w polu (na wsi mówi się, „chodzenie za końskim pługiem”). Innym razem braliśmy udział w tradycyjnym wiejskim świniobiciu. To wtedy wpadł na pomysł, by kupić swoje siedlisko. Miał takie miejsce, kilkanaście kilometrów do Tarnowa, w Pogórskiej Woli.

Był duszą towarzystwa, wspaniałym kompanem do wspólnego biesiadowania, okraszonego wielogodzinnymi rozmowami. Przeciwnik grilla, uważał bowiem że smak i zapach pieczonej kiełbasy oddaje tylko ognisko. Takie tradycyjne rzecz jasna… Ubolewał, że po upadku Polski Ludowej, w nowych czasach, ta przaśna, narodow atradycja, została odrzucona, że materialne zabytki przeszłości, niszczone są bezpowrotnie. Wkurzał się, że stare stoły, kredensy, zydelki zastąpiły w naszych domach meble z IKEI. Sam ratował takie starocie, nadając im „drugie życie”. I takim Cię zapamiętam. Żegnaj Przyjacielu!!!

Pogrzeb Zygmunta Szycha zaplanowano na najbliższy czwartek – na cmentarzu komunalnym w Tarnowie – Klikowej (godzina 12).

Mirosław Kowalski


Komentarze (0)

Napisz Komentarz

mniejsze | większe

busy
 

tymeksiepomaga

oferta-edu

pr042021

reklamamariola

fbprofil

 

arteon

bs2020a

Ostatnie komentarze

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz dla indywidualnych potrzeb użytkowników zgodnie z Polityką Cookies. Możesz je wyłączyć/zmienić w ustawieniach przeglądarki. .